Jak kupić dobrego AKMS-a?

Od kilku lat jedno z najczęściej zadawanych mi przez kolegów – strzelców, zarówno tych przyszłych, świeżo upieczonych jak i tych z pewnym doświadczeniem pytań jest: „Jak kupić dobrego AK?”

Stawiają je bliscy przyjaciele, klasyczni znajomi znajomych ale też zupełnie obce osoby, które trafią do mnie np. za pośrednictwem grup na FB.

Pytanie samo w sobie jest zatem dość powszechne, a jednak wciąż mało znane są odpowiedzi na nie.

Zebrałem garść rad dla poszukujących wymarzonego AK. Na początek musimy jednak ustalić kilka kwestii.

Po pierwsze skupiam się na polskim hicie eksportowym lat 80-tych, rozpoznawalnym jak waniliowe pianki lub galaretki w czekoladzie pewnego znanego producenta słodyczy, czyli klasyczny AKMS (tłoczona komora zamkowa i składana kolba).

Klony tego systemu z innych krajów nadal są niszowe, a pozostałe polskie AK czyli AK/AKS/AKM  etc. są w praktyce nieosiągalne, więc ich temat poruszę przy innej okazji. 

Po drugie, należy pamiętać, że dla różnych strzelców, poszukujących broni do różnych celów, słowo „dobry” będzie miało różny wymiar i będzie odzwierciedleniem różnych potrzeb.

Ja traktuję szukanie „dobrego” AKMS jako odpowiedź dla strzelców, którzy z sentymentu, pobudek ekonomicznych, z uwagi na element patriotyczny, chcą mieć AKMS-a. Dla strzelców, dla których strzelanie to przede wszystkim rekreacja, a niekoniecznie przygotowanie do nowego zawodu najemnika. Nawet jeżeli ta rekreacja oznacza wystrzeliwanie średnio kilku tysięcy kulek miesięcznie i przebudowanie swojego AKMS-a na nowoczesny karabinek sportowy.

Nie będę też opisywać jak znaleźć AKMS dla hardcorowego kolekcjonera. Takiego niedotykanego od czasu zapakowania w fabryce w Radomiu. Umówmy się, 90% tego co jest Wam oferowane na rynku jako „nówki sztuki, nigdy nie śmigane” to karabiny owszem nieużywane… od ostatniego remontu wojskowego. Chyba, że chcecie wierzyć, że w latach 80-tych w fabryce pakowano karabinki w papiery z 2005 roku, albo to normalne, że w fabryce pakuje się do skrzyni karabinki numerowane nie po kolei, albo z różnych lat produkcji… Nie mówiąc już o takich drobiazgach jak np. karabinki z początku lat 70-tych z czernionymi suwadłami i założonymi osłabiaczami podrzutu, podczas gdy w tym okresie produkcji jeszcze one nie występowały. Każdy wnioski może wyciągnąć sam.

Oczywiście nie twierdzę, że remontowane karabinki to coś złego. O ile przechodziły one wojskowe remonty, można patrzeć na to jak na auta będące wcześniej częścią flot firmowych. Przynajmniej znamy ich historię i wiemy że były profesjonalnie serwisowane pomimo, że z taką bronią nie dostaniemy raczej tzw. „karty stanu technicznego karabinka” 😉

Wreszcie po trzecie, nie mam czterdziestoletniego doświadczenia rusznikarskiego, nie produkowałem przez 20 lat tych karabinków w Radomiu i nie spędziłem 10 lat na pustyni z AKMS pod pachą. Jednak nie jestem taki całkiem zielony, i dla siebie i dla znajomych kupiłem już sporo karabinków z rodziny AK, zdarzało mi się też serwisować broń własną i powierzoną więc wiem z czym zazwyczaj może być problem. Plus akurat ja w przeciwieństwie do wcześniej wymienionych, chętnie podzielę się z Wami moim skromnym doświadczeniem ;). Jestem też zawsze otwarty na wiedzę i chętnie rozmawiam o tym co mnie interesuje. 

Przechodząc do konkretów, na co w takim razie zwrócić uwagę.

Rozbieramy częściowo karabinek i dokonujemy „przeglądu” poszczególnych elementów:

Komora zamkowa

Sprawdzamy czy nie jest wgięta lub co gorsza wygięta na zewnątrz, czy gniazdo magazynka jest równe, czy wszystkie krawędzie są gładkie i nie poszarpane albo wykruszone.

Opory ryglowe

Warto skontrolować czy są całe i o regularnych kształtach, czy nie są rozbite jak stary młotek, zwracamy też uwagę czy komora zamkowa nie jest rozgięta na ich wysokości, co mogłoby świadczyć o poważnym uszkodzeniu broni.

Zamek

Warto sprawdzić czy jest w stanie zbieżnym z całym suwadłem, czyli czy od czasu ostatniego remontu elementy te nie były pojedynczo wymieniane. Rygle powinny mieć ostre i regularne krawędzie, nie powinny być rozbite. Iglica powinna swobodnie „pływać” w trzonie zamka, ewentualne zablokowanie iglicy w przednim położeniu może spowodować odpalenie naboju w komorze przed pełnym zaryglowaniem. Następstwem takiej dysfunkcji w wielu przypadkach jest zniszczenie broni.

Kurek

Tak jak w przypadku zamka, kurek jest elementem, który mocno pracuje uderzając w tył zamka, ważne aby był nierozklepany, a jego sprężyna stawiała mocny opór gdy naciągamy go kciukiem.

Sprężyna spustu samoczynnego

Często pomijany element w trakcie oględzin aczkolwiek w praktyce bardzo istotny. Dodatkową funkcją tej sprężyny jest blokowanie kołków spustu, kurka etc. Jeżeli sprężyna jest miękka, nie będzie spełniać swojej roli. Kołki będą się wysuwać i powodować mniej lub bardziej groźne dysfunkcje, tudzież mniej lub bardziej widowiskowe. Może się nagle okazać, że nasz samopowtarzalny karabinek strzela dubletami ;).

Suwadło

Tu sprawa jest dość oczywista, sprawdzamy czy tłok jest osadzony z zachowaniem delikatnego luzu. Jeżeli jest sztywne to można podejrzewać, że zostało nie fachowo wymienione, zbytni luz wskazuje na spory przebieg od czasu remontu. I jeszcze jedno, czoło suwadła powinno świecić jak cały tłok ;).

Mechanizm powrotny

A przede wszystkim jego sprężyna, warto sprawdzić czy sprężyna stawia mocny opór, nie sprawia wrażenia zużytej sprężynki z długopisu 😉 Warto sprawdzić czy druty mechanizmu nie są wyłamane u podstawy.

Rura gazowa

Chyba najtrudniejszy do utrzymania element. Nawet w rzeczywiście zadbanych i magazynowanych karabinkach tego modelu czasem (bardzo rzadko ale jednak) trafia się korozja wewnątrz. Dużym problemem będzie jednak stan, w którym tłok suwadła niszczy się poprzez wyczuwalne i słyszalnie szorowanie po nierównej, skorodowanej powierzchni.

Muszka

Delikatne przesunięcie muszki jest rzeczą normalną, po to ten element jest regulowany. Jednak muszka dotykająca osłony może sugerować, poważny problem z lufą lub jej osadzeniem. Wszyscy znamy legendy o rezerwie, która na koniec swojej przygody z WP, krzywiła lufy za pomocą żeliwnych kaloryferów. Nigdy nie spotkałem kogoś kto by się do tego przyznał więc może zjawisko nie było jednak zbyt powszechne 😉 Sam przewód wiadomo, chcemy żeby był czysty, błyszczący etc. Tu nie ma żadnej większej magii.

Wymiana lufy w AKM/S nie jest jednak większym problemem dla rusznikarza i należy brać pod uwagę, że w czasie remontu karabinek, mógł przejść tego typu naprawę.

Przewód skośny

Najlepiej użyć dedykowanego narzędzia. Warto sprawdzić czy to, co wypadnie do lufy to na pewno sam smar czy jednak niedoczyszczony brud po ostatnim strzelaniu, zapewne lata temu…

Kolba

Tu przede wszystkim interesuje nas brak nadmiernych luzów, oraz brak zgięć uszkodzeń itd.

Łoże i chwyt

Elementy bardzo łatwo wymienialne więc na ich podstawie trudno cokolwiek wyrokować. I tyle. Powinny być gładkie i przyjemne w dotyku. Warto zaznaczyć, ze w latach 80-tych nie stosowano czarnych plastików.

Reasumując, czy niedoskonałość któregoś z powyższych elementów dyskwalifikuje wymarzoną broń? Nie, oczywiście, że nie. Jednak zbyt duże nagromadzenie problemów może doprowadzić do sporej irytacji. Każdy sam określa swój próg.

Na tym etapie pojawia się naturalnie kolejne pytanie, gdzie kupić dobrego AKMS-a?

W tym akurat też możemy Wam pomóc bo akurat mamy bardzo fajne AKMS, warte uwagi i każdej wydanej na nie złotówki. Swoim użytkownikom sprawią jeszcze duuuużo frajdy na strzelnicy. Sprawdźcie je i zarezerwujcie póki jeszcze są!

z pozdrowieniami
Maciej Michalski